sobota, 27 marca 2010

Everyday like yesterday.

Umieram i zaraz wykaszle płuca. Za wcześnie porzuciłam noszenie arafatki i są teraz tego skutki.
Ruth kupiła sobie farbę. Idziemy dziś do Magdy. Można powiedzieć, że Rutka będzie robić za króliczka doświadczalnego. Boję się tego. Chyba nakręcę to. No, tak muszę. najpierw naładować telefon.
Zbliżają się święta...nie dawno zakończyły się rekolekcje. Podobno miały być ciekawie prowadzone. Hmm...napiszę tak. Spałam całą godzinę rekolekcji czyli wcale nie były one takie ciekawe.
Nie mam co pisać i nie chce mi się pisać...
Nie potrafię dobrać tła na bloga.
Zmieniłam muzykę. Ta jest chyba lepsza.

1 komentarz: