Witam. Dziś, a raczej wczoraj były Mikołajki. Najbardziej znienawidzony przez mnie dzień w roku (po za nim jeszcze: dzień dziecka i święta bożego narodzenia, a także Wielkanoc). W szkole kupowali sobie prezenty, ja nie. Mnie to nie bawi. Dlaczego ? Mam zamiar w tym poście nad tym trochę podumać.
Tak, więc pierwszym minusem tego "święta" jest fakt iż trzeba kupić prezent. Nie wiesz co kupić, albo po prostu boisz, że jeśli kupisz coś to może się to danej osobie nie podobać. Np: Ja, w zeszłym roku dostałam okropne perfumy, których ani razu (psyknęłam się nimi raz po otwarciu, później czułam je cały dzień)nie użyłam. Mama je wzięła, ale ona także uważa iż śmierdzą. Kupiła mi je Natalia, która jeszcze w tym roku kilka razy mi powtarzała, że kosztowały dużo i że są oryginalne. Tia...oryginalne, a mnie czołg w oku jeździ. Szczerze ? Mam to gdzieś iż były one oryginalne i w cholerę kosztowały...Śmierdzą i tyle.
Rodzice nigdy nie dają mi prezentów gdyż uważają, że z tego wyrosłam, po za tym nie chce ich łaski (i tak nie trafią w mój gust). Ja osobiście powiem swoim dzieciom, że św.Mikołaj nie istnieje, a większość to zwykli przebierańcy. Oczywiście i tak będę musiała kupować mu/jej prezenty gdyż jakoś nie mam ochoty wysłuchiwać tekstów typu "On dostał, a ja nie".
Kolejnym minusem, który chyba już wymieniłam to fakt, że kiedy ktoś kupi ci prezent, a ty nie zawsze jesteś z niego zadowolona/ny. Podałam nawet już przykład. Na prezent dla mnie odpadają wszelkie perfumy, a także biżuteria no chyba, że ktoś ma ochotę kupić mi pieszczochę bądź obroże (albo ankh, bądź pentagram) to nie mam nic przeciwko. Dawniej lubiłam otrzymywać słodycze, obecnie jest mi to wszystko obojętne. Lepiej kupić jeden porządny prezent bez słodyczy niż zapychać opakowanie jakimiś tandetnymi cukierkami, o smaku kaloszy wujka Mariana.
Mandarynki - są smaczne, no ale nie przesadzajmy. Robiąc tzw. paczkę do szkoły nie radzę wkładać do niej mandarynek. Dzieci ostatnimi czasy marnują jedzenie, czego dziś przykładem był fakt, że po klasie walała się pomarańcza.
Cukierki - tandeta...najbardziej to te wyprodukowane tylko z okazji świąt. Nienawidzę cukierków "Ja i Ty", ponieważ smakują jak przypalony budyń z przed tygodnia. Po za tym ogółem cukierki mają zbyt wiele zbędnych kalorii.
Czekolada - Osobiście jestem za. W każdej postaci. Począwszy od czekoladowych mikołajów skończywszy na tej zwykłej kostkowanej, chociaż są wyjątki. Np: Czekoladowe bombki, które wyglądają jak jajka czekoladowe, co zazwyczaj kojarzy mi się jednak z Wielkanocą.
Ciastka - Ciastka typu herbatniki odpadają, dajmy dzieciom zaszaleć i kupmy im ciastka czekoladowe, albo jakiś batonik (ale nie typu "Grześki" w których nie ma ani grama polewy czekoladowej).
Jakiekolwiek owoce - To samo co do mandarynek, dzieci je po prostu marnują. No jeszcze ujdzie jeśli kupujemy dziecku prezent i dajemy w domu. Rozbawiło mnie to jak kiedyś widziałam, że ktoś włożył do torby jabłko. No cóż, jaki dom taki obyczaj.
Wczoraj byłam z bratem kupić prezent, jego chrześnikowi. Kupiliśmy mu pluszowego misia. Teraz chyba czas na skomentowanie tych wszystkich zabawek, figurek i innych śmieci. Rodzice w cholerę pieniędzy wydają na jakieś chińskie badziewie, które rozwali się na drugi dzień. Zazwyczaj są to jakieś lalki w wielkimi sztucznymi cyckami i idealną figurą, przez co później dzieciom do głowy przychodzi zacząć się odchudzać, lalki typu "Siu siu", które "same" jedzą, biegają, mówią itd itp., składane samochodziki (mój kuzyn dostał. oczywiście najbardziej na tym skorzystał jego tata, który mógł złożyć ten samochód.) oczywiście z wielkim napisem na pudełku, lub jakieś część "Made in China" itp itd. Pomyśleć, że w Chinach biedne dzieci muszą się męczyć całymi dniami, aby wyprodukować zabawki dla jakiegoś rozwydrzonego bachora, który później skomentuje je jednym ruchem, słowem czy czymś tam i wyrzuci w kąt. Mnie w domu uczono szanować zabawki, chociaż nie zawsze mi to wychodziło starałam się. Kiedy widziałam wczoraj tych wszystkich ludzi biegających po sklepach, niewiedzących co kupić chciało mi się płakać ze śmiechu i na prawdę dziwię się iż tego nie zrobiłam.
Jak dla mnie Mikołajki to:
Mikołajki = Strata czasu na kupowanie prezentów + strata pieniędzy + niezadowolona mina dzieci.
poniedziałek, 7 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)




Paulina, rozkładasz na łopatki XD hasło na dziś to " kill the Santa"
OdpowiedzUsuń